Nie dałam się nabrać na czeską "jagodziankę". Za kawę i dwa ciastka zapłaciłam grosze

Nie daj się nabrać na czeską "jahodę"

Kiedy podeszłam do kasy, mój wzrok od razu przykuła pozycja o nazwie "jahodový šnek s polevou". Zawsze uśmiecham się pod nosem na widok tej nazwy, bo to klasyczna pułapka na turystów z Polski. Złudne podobieństwo sprawia, że nasi rodacy z pełnym przekonaniem czekają na ślimaka z fioletowym, leśnym nadzieniem, podczas gdy czeska jahoda to przecież

Zamówiłam go z pełną świadomością i w towarzystwie klasycznej czeskiej drożdżówki (kynutý koláč) oraz dużego caffe latte, usiadłam przy stoliku. Biorąc pierwszy kęs "jahodovego" ślimaka, przepadłam. Ciasto miało mocno skarmelizowane brzegi, było mięciutkie i rwało się w palcach, a na samej górze spoczywała potężna porcja kremowej polewy uwieńczona połówką świeżej truskawki. Słodycz kremu idealnie przełamywała owocowy akcent – wypiek absolutnie pierwsza klasa.

Drugi wybór, czyli tradycyjny , w niczym mu nie ustępował. To czeska klasyka we wspomnianym, najlepszym wydaniu. Maślane, idealnie puszyste ciasto drożdżowe uginało się pod ciężarem owocowo-serowego nadzienia, a całość przykrywała niezwykle chrupiąca, bardzo obficie sypnięta kruszonka. Ten wypiek smakował jak wyciągnięty prosto z domowego pieca.

W Polsce takie ceny to dziś rzadkość

Po tak dobrym śniadaniu przyszła pora na uregulowanie rachunku. Tutaj czekało nas drugie – tym razem absolutnie pozbawione pułapek – pozytywne zaskoczenie.

Dalszy ciąg na następnej stronie 👇🏻

Para ver las instrucciones de cocción completas, ve a la página siguiente o haz clic en el botón Abrir (>) y no olvides COMPARTIRLO con tus amigos en Facebook.